Centralna Biblioteka Rolnicza zorganizowała Dzień Ladakhu - pokaz przybliżający warszawiakom przyrodę tej części świata, kulturę, wierzenia zamieszkującej ją ludności.
Nazwa Ladakh przypuszczalnie pochodzi od terminu "la-dags", który w języku tybetańskim znaczy "kraina górskich przełęczy". Nazywany bywa także Małym Tybetem z racji przynależności do kultury tybetańskiej i panującej religii - buddyzmu tybetańskiego.
Terytorium Ladakhu leży na północ od grani głównego łańcucha Himalajów Zachodnich, który zatrzymuje napływające z południa, niosące deszcze, chmury monsunowe. W związku z tym Ladakh to teren pozbawiony deszczu, w przeważającej części kamienna wysokogórska pustynia, poprzecinana łańcuchami gór z wysokimi na 6-7 tysięcy m n. p. m. szczytami. Wieją tu cały rok silne wiatry, a słońce jest ostre i oślepiające. Rozrzedzone powietrze zawiera mniej tlenu niż powietrze na nizinach. Jak mówią specjaliści: Klimat Ladakhu charakteryzują duże amplitudy temperatur opisywane następująco: Jeżeli podróżny usiądzie w ten sposób, że głowa jego znajdować się będzie w słońcu, a stopy w cieniu to jednocześnie może doznać porażenia słonecznego i odmrożenia stóp.
W tym obiektywnie mało sprzyjającym środowisku przyrodniczym żyją Ladakhowie. Co ważniejsze żyją w harmonii z tym środowiskiem. Laddakhowie wykształcili bowiem tradycyjny sposób gospodarowania zharmonizowany z niełatwymi warunkami życia.
Stąd w dolinach, wśród nagich, bezdrzewnych - nie zalesionych wysokich gór, są rozrzucone oazy zieleni. Osiedla ukryte w oazach zieleni istnienie swe zawdzięczają m.in. umiejętności wykorzystania niewielkich zasobów wody oraz rozwiniętej gospodarce pasterskiej opartej o jaki, owce, kozy, konie.
W dobie takich problemów ekologicznych, jak efekt cieplarniany, niedobory wody itd. prezentacja społeczności żyjącej w zgodzie z naturą wydaje się godna uwagi.
Radek Kucharski, z zawodu geograf, z zamiłowania fotograf i podróżnik, przedstawił pokaz slajdów zatytułowany " 80 dni w krainie harmonii, przyjaźni, widoków, zapachów i spotkań" stanowiący plon jego trzymiesięcznej podróży po Ladakhu. Następnie Elżbieta Dziuk i Krzysztof Renik opowiedzieli o swojej wędrówce zamarzniętą rzeką Zanskar ilustrując opowieść slajdami "Lodowa rzeka". Rzeka ta stanowi zimą jedyny trakt pozwalający mieszkańcom wsi dostać się do stolicy regionu.
Elżbieta Dziuk i Krzysztof Renik w Ladakhu spędzili w sumie dwadzieścia miesięcy, w tym kilka zim począwszy od zimy w 1997 r. Zawarli tam wiele przyjaźni utrzymywanych latami. Dzięki zdobytemu zaufaniu mogli sfilmować obrzędy mnichów - wnętrz świątyni i prowadzone tam przygotowania do obrzędowego tańca, a wreszcie sam taniec symbolizujący unicestwienie całego zła, które w ciągu roku nagromadziło się w lokalnej społeczności. Przedstawili to na filmie " Czam, czyli taniec". Inny ich film pokazany w ramach Dnia Ladakhu noszący tytuł " Himalajska pielgrzymka" przedstawiał miejscową rodzinę pielgrzymującą do położonego wysoko w górach klasztoru. Wotywne figurki i zapalone tam lampki miały zapewnić pielgrzymom pomyślność. Filmy pokazujące żywą cywilizacje buddyjską w jej tybetańskiej odmianie na tle surowej przyrody sprawiały przejmujące wrażenie.
Dzień Ladakhu zakończył koncert gry na gongach w wykonaniu Roberta Usewicza. Ten artysta-muzyk, kompozytor i producent ostatnio zajmuje się terapią. W 2002 r. zainicjował projekt "NAVIGATOR" łączący w sobie elementy rozrywki, medytacji oraz terapii. Jest on również autorem muzyki do filmu "Himalajska pielgrzymka".
Dzień Ladakhu spotkał się z ogromnym zainteresowaniem. W spotkaniu uczestniczyło około 130 osób.
|