Po raz trzeci już Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich organizuje Tydzień Bibliotek. Trwa on od 8 do 15 maja. W bieżącym roku odbywa się pod hasłem Nie wiesz? Zapytaj w bibliotece. Poświęcony jest informacji - obecnie w dobie rozwoju technik elektronicznych jej gromadzenie i udostępnianie staje się naczelnym zadaniem bibliotekarzy. Jednocześnie zmiany następujące w otaczającym nas świecie wymuszają dostosowywanie do nich pozostałych funkcji bibliotek - edukacyjnej, kulturowej, społecznej i rozrywkowej. W trakcie Tygodnia Bibliotek przypadają obchody Dnia Bibliotekarza.
W Centralnej Bibliotece Rolniczej 8 maja zorganizowano uroczyste spotkanie z okazji Dnia Bibliotekarza. Przybył na nie Jan Krzysztof Ardanowski, wiceminister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Eugeniusz Karol Chyłek z Departamentu Doradztwa, Oświaty Rolniczej i Nauki, Elżbieta Stefańczyk, prezes Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, Jolanta Stępniak, dyrektor Biblioteki Politechniki Warszawskiej i przewodnicząca Rady Bibliotecznej CBR, dyrektorzy i przedstawiciele bibliotek centralnych, instytutów naukowych i bibliotek warszawskich, a także obecni i byli pracownicy CBR.
Uroczystość połączono z inauguracją działalności odnowionej Sali Odczytowej Biblioteki. Związane z nią tradycje przypomniał dyrektor CBR wygłaszając referat pt. " Sala Odczytowa - tradycja miejsca". Pani Elżbieta Stefańczyk, prezes Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, omówiła przyszłość bibliotek w Polsce oraz stojące przed nimi zadania.
Wiceminister Rolnictwa i Rozwoju Wsi wręczył pracownikom CBR odznaki "Zasłużony Pracownik Rolnictwa". Otrzymali je: Elżbieta Dziuk-Renik, Barbara Goriaczew, Ewa Mioduszewska, Małgorzata Milej-Pietkiewicz, Alicja Pajewska i Krystyna Szklarczyk.
Uczestnicy spotkania wysłuchali koncertu w wykonaniu Symfonii Nowa pod dyrekcją Łukasza Wojakowskiego. Tworzyła go wiązanka muzyki poważnej i filmowej.
Sala odczytowa - tradycja miejsca
Wiele osób odwiedzających naszą bibliotekę nie kryje zaskoczenia jej pięknem, ukrytym za ponuro wyglądającymi arkadami. Często jesteśmy też pytani o historię tego gmachu i o instytucję, która mieściła się tu przed wojną. Nie brakuje też i takich osób, którzy dziwią się, iż biblioteka rolnicza zajmuje tak eksponowane miejsce i nie ukrywam, że miałem już wiele interesujących propozycji. Informacja, iż gmach należał do Muzeum Przemysłu i Rolnictwa niewiele na ogół mówi współczesnemu warszawiakowi, co świadczy jak bardzo zatarła się w pamięci współczesnych pokoleń niezbyt odległa skądinąd historia. Nie bez winy są przewodnicy turystyczni, którzy z rzadka tylko zatrzymują się przed tablicą upamiętniającą związek Marii Skłodowskiej z tym miejscem. Jest przecież w sąsiedztwie gmachu wiele bardziej interesujących zabytków, zwłaszcza tych upamiętniających tragiczne doświadczenia bohaterskiego miasta. Tymczasem gmach dawnego Muzeum to wyjątkowy pomnik pracy, pracy od podstaw, jak mówili pozytywiści, których idee mają swój udział w powstaniu muzeum. Z pewnością łatwiej opowiedzieć o heroizmie powstańców, niż o zwyczajnej pracy, którą rzadko, kiedy wieńczy prestiżowa nagroda i światowy rozgłos.
W polskim doświadczeniu historycznym istnieje rywalizacja o miejsce w pamięci narodowej, którą pozytywiści na ogół przegrywają. Zasadniczą cechą polskiego pozytywizmu, jak pisze Stanisław Fita w książce poświęconej pokoleniu Szkoły Głównej Warszawskiej "nie było zdradzanie tradycji i nie niewierzenie w Boga, ale wiara w to, że trzeba czytać więcej książek naukowych, a choćby tylko popularno-naukowych, aniżeli poezji i romansów". "Trzeba więcej zajmować się rolnictwem, przemysłem i handlem, oświatą, odkryciami i wynalazkami, aniżeli jałową polityką" - pisał Bolesław Prus - wychowanek Szkoły Głównej. Polska inteligencja pod wpływem pozytywistycznych idei i haseł zaczęła się przypatrywać własnemu społeczeństwu, poprzez szkołę europejskiej cywilizacji, poddając surowej krytyce zacofanie oświatowe, bezczynność naukową czy kastowość ówczesnego społeczeństwa.
Po upadku powstania styczniowego w najgorszym położeniu znalazła się nauka polska, pozbawiona nie tylko państwowego, ale i społecznego mecenatu, (do czego przyczyniło się rozwiązanie w 1869 r. Szkoły Głównej). Likwidacja autonomii Królestwa Polskiego, przerwanie reform Aleksandra Wielopolskiego, rusyfikacja szkolnictwa, urzędów i sądów, a następnie bezwzględne dążenie do unifikacji Nadwiślańskiego Kraju z państwem rosyjskim, postawiło społeczeństwo polskie wobec nowych zagrożeń dla bytu narodowego. W 1873 r. Bolesław Prus zwrócił się z publicznym apelem do społeczeństwa o przyjście z pomocą uczonym polskim, potrzebującym pracowni naukowych dla prowadzenia samodzielnych badań.
Apel nie pozostał bez echa. W tym samym roku Jan hr. T. Lubomirski, filantrop i społecznik powziął starania u władz rosyjskich o utworzenie Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. Wbrew nazwie nie chodziło o typową placówkę muzealną, lecz o instytucję zdolną podjąć się roli społecznego mecenatu nad nauką polską. Ze zrozumiałych powodów taką placówkę ze środków prywatnych mogli powołać ludzie zamożni, a zarazem rozumiejący potrzebę angażowania się w sprawy publiczne. Po dwóch latach starań nacechowanych trudnościami ze strony rosyjskich urzędników obawiających się powstania nowego, niezależnego ośrodka, muzeum podjęło działalność w 8 salach w domu Eleonory Epstein, przy pl. Krasińskich 3.
Dwudziestu pięciu członków założycieli powołało 12-osobowy Komitet, który zgodnie ze statutem mógł zebrać się jedynie w celu likwidacji placówki. Ale pomimo tych ograniczeń Muzeum podjęło działalność. Na jego czele stanęli najbogatsi i najbardziej wpływowi ludzie tamtej epoki. Prezesem społecznego Komitetu Muzeum został Ludwik hr. Krasiński, ziemianin i przemysłowiec, najbardziej szczodry późniejszy mecenas tej instytucji. Jego zastępcami byli Feliks hr. Sobański - arystokrata ziemski oraz Jakub Natanson - chemik, były prof. Szkoły Głównej, późniejszy założyciel Kasy im. J. Mianowskiego - odpowiadający w Komitecie za naukową działalność Muzeum. W składzie Komitetu znaleźli się ponadto: Karol Dittrich - współzałożyciel Zakładów Żyrardowskich, Mieczysław Epstein - bankier, przemysłowiec, Władysław Kronenberg, syn Leopola, inżynier, kompozytor, pierwszy wydawca "Przeglądu Technicznego", sam inicjator założenia muzeum - Jan hr. T. Lubomirski, Wilhelm Elis Rau - przemysłowiec, Karol Szlenkier - właściciel zakładów garbarskich, Stanisław Wołowski - bankier i kupiec warszawski, Janusz Wethein - viceprezes Banku Handlowego oraz Józef hr. Zamojski - wielki posiadacz ziemski, znany hodowca koni, prezes Towarzystwa Kredytowego Miejskiego. Wśród członków założycieli wiele było osób z tych samych rodzin, z racji swej pozycji materialnej i społecznej, nastawionych wobec władz lojalnie i ugodowo, co gwarantowało nowej placówce warunki stabilnej działalności. Opinia publiczna nie przechodziła wobec tego faktu obojętnie. Czołowy publicysta epoki popowstaniowej, reprezentant radykalnego nurtu polskiego pozytywizmu - A. Świętochowski, tak pisał na ten temat: "Ofiarność, gdzie indziej pomocnicza, u nas pełni rolę główną. Człowiek posiada nie tylko owoce swojej pracy, ale i część majątku narodowego. Tej, więc części nie powinien trwonić, ale obracać na użytek publiczny. Bogacz winien być skarbnikiem narodu! Mówmy, więc nie o ofiarności, lecz o długach" - podkreślał Świętochowski.
Wśród założycieli Muzeum znaleźli się przedstawiciele różnych sfer wytwórczości, osoby różnej narodowości i wyznań, wymowny i szczególny znak tamtych czasów.
Główni sponsorzy i mecenasi nie angażowali się w codzienną, bieżącą działalność Muzeum, które zgodnie ze statutem stawiało sobie za cel "obeznanie społeczeństwa z materialnymi zasobami produkcji rolnej i przemysłowej; specjalnie zaś objęcie opieki naukowej nad krajowym rolnictwem i przemysłem". To zadanie powierzono osobom profesjonalnie do tego przygotowanym. Pierwszym dyrektorem Muzeum został prof. Stanisław Przystański, dziekan Wydziału Matematyczno-Fizycznego Szkoły Głównej. Swoim dorobkiem zawodowym i aktywnością mógłby wypełnić nie jeden życiorys. Był faktycznym kierownikiem budowy gmachu Muzeum, w którym się znajdujemy. Zbudowany został w latach 1882-1885, częściowo ze składek, częściowo z kredytu, na miejscu budynków poklasztornych, zakupionych przez Muzeum od rządu rosyjskiego. Zaczęła się wtedy nowa tradycja tego miejsca, obejmująca działalność naukową, oświatową i obywatelską.
Największe znaczenie przywiązywano do tworzenia pracowni naukowych. Już w 1882 r. do przebudowanej oficyny przeniesiono Pracownię Chemiczną i Stację Oceny Nasion. W 1885 r. oddano do użytku pierwszą w Królestwie Polskim Centralną Stację Meteorologiczną, a w rok później Pracownię Fizyczną. W 1900 r. otwarta została Pracownia Geologiczna, a w dwa lata później Pracownia Gleboznawcza. W 1903 r. utworzona została Stacja Oceny Maszyn Rolniczych, a w 1905 r. Pracownia Antropologiczna. Każda z wyżej wymienionych pracowni pełniła rolę niezależnego od władz rosyjskich ośrodka badań naukowych. Wokół Muzeum skupiło się około 60-70 wybitnych uczonych, których dorobek stanowi w wielu dziedzinach fundament nauki polskiej. Trzeba podkreślić, że od 1881 r. działalność naukową Muzeum wspierała Kasa im. J. Mianowskiego, utworzona dla uczczenia zasług rektora Szkoły Głównej. Była drugą, obok Muzeum, instytucją społecznego mecenatu nad nauką polską, kompensując brak instytucjonalnych form życia naukowego i zaradzając najbardziej dotkliwym brakom. W placówkach badawczych Muzeum Przemysłu i Rolnictwa wykonano wiele pionierskich zadań. W Pracowni Chemicznej wykonano np. pierwsze badania wód mineralnych Solca i Nałęczowa, w Stacji Oceny Nasion - prowadzono doświadczenia nad uprawą i aklimatyzacją wielu nowych roślin uprawnych, będących do dziś w produkcji rolnej (produkcja kończyny perskiej). W Stacji Meteorologicznej prowadzono po raz pierwszy systematyczne obserwacje pogody i promieniowania słonecznego i stworzono niezależną od systemu rosyjskiego sieć 62 stacji meteorologicznych w Królestwie Polskim. W Pracowni Fizycznej wykonano pionierskie badania magnetyzmu ziemskiego i wykonano mapę promieniowania magnetycznego dla ziem polskich. W Pracowni Geologicznej wykonano m.in. badania Gór świętokrzyskich, Lubelszczyzny i innych regionów zaboru rosyjskiego, które posłużyły do opracowania do dziś użytecznej mapy geologicznej ziem polskich. W Pracowni Gleboznawczej przeprowadzono badania gleboznawcze, których efektem była mapa gleboznawcza Królestwa. W Stacji Oceny Maszyn wykonywano pionierskie badania maszyn i narzędzi rolniczych, zaś w Pracowni Antropologicznej pionierskie badania antropometryczne młodzieży i badania archeologiczne na wielu obszarach ziem polskich. Wiele z wyżej wymienionych pracowni świadczyło usługi dla przemysłu, rzemiosła i rolnictwa, uniezależniając się od instytucji rosyjskich oraz wykorzystywane było w pracy dydaktycznej dla młodzieży szkół średnich czy Uniwersytetu Latającego. Pracownie naukowe powstałe przy Muzeum stanowiły też zaplecze dydaktyczne dla prywatnych szkół średnich, pozbawionych dostępu do pomocy naukowych. Funkcje dydaktyczne pełniły też zgromadzone zbiory muzealne z zakresu rolnictwa i przemysłu, wystawy tematyczne oraz biblioteka powstająca drogą darowizn. W 1894 r. biblioteka liczyła 1770 tomów dzieł i broszur. Współpracujący z Muzeum uczeni za własne pieniądze prenumerowali zagraniczne czasopisma naukowe.
Tradycja tej Sali najsilniej związana jest z działalnością oświatową Muzeum. Przez kilkadziesiąt lat odbywały się tu wykłady, odczyty, kursy zawodowe organizowane przez Muzeum i inne organizacje społeczne. W tradycji tego miejsca w szczególny sposób zapisały się jednak odczyty. W warunkach rusyfikacji szkolnictwa, przybrały one formę obrony języka polskiego w życiu publicznym, stając się istotnym wzmocnieniem zawodowej i społecznej pozycji polskich nauczycieli. Inicjatorem działalności odczytowej Muzeum był w 1897 r. związany z tą placówką prof. Bronisław Znatowicz, chemik z wykształcenia, wykładowca w prywatnych szkołach, znany działacz społeczny, popularyzator nauk przyrodniczych.
Przy poparciu ówczesnego dyrektora Muzeum Józefa Leskiego powstał Oddział Krzewienia Wiedzy, który po ostatecznym zorganizowaniu przyjął nazwę Oddziału Odczytowego, kierowanego przez trzech członków Komitetu Muzeum. Salę zaczęto odtąd nazywać Salą Odczytową, która to nazwa przetrwała do wybuchu II wojny światowej i zachowała się w dokumentach technicznych odbudowy gmachu po wojnie. Pierwsza seria odczytów odbyła się już w 1896 r. Do czasu odzyskania niepodległości wygłoszono 372 odczyty dla 128.512 słuchaczy. Średnio daje to frekwencję 346 osób na jeden wykład. Trudno o bardziej wymierny dowód popularności odczytów, które, co warto dodać, były odpłatne dla słuchaczy w cenie od 10 do 50 kopiejek. Od 1905 r. kierownikiem Wydziału Odczytów był prof. Stanisław Kalinowski, kierujący Pracownią Fizyczną Muzeum, znakomity uczony i pedagog, organizator środowiska warszawskich nauczycieli, prezes Koła Wychowawców, które wzięło aktywny udział w organizowaniu strajku szkolnego w 1905 r., a następnie bojkotu uczelni rosyjskich w Warszawie - Uniwersytetu i Politechniki, który trwał aż do wybuchu i wojny światowej. Strajk szkolny i bojkot uczelni stworzyły wyjątkowo dramatyczną sytuację. Młodzież z zamożnych rodzin wyjechała studiować za granicę. Pozostali nie mieli szans na kontynuowanie nauki. Aby chociaż częściowo temu zaradzić, środowisko warszawskich nauczycieli, uczonych i społeczników powołało w połowie 1906 r. Towarzystwo Kursów Naukowych, które na czterech wydziałach prowadziło wykłady na poziomie wyższym. Kierownictwo Muzeum udostępniło wtedy dla potrzeb młodzieży całą swoją bazę naukową, kadry i pomieszczenia wykładowe. 16 I 1906 r. w tej sali prof. Stanisław Kalinowski zainaugurował działalność Wydziału Matematyczno - Przyrodniczego, który zgromadził ponad 800 słuchaczy, torując drogę pozostałym wydziałom TKN, które rozpoczęły swoją pracę dopiero jesienią 1906 r. W tym okresie Sala Odczytowa zmieniła się w uczelnianą aulę.
W społeczne zasługi tego miejsca w szczególny sposób wpisuje się historia narodzin Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Wprawdzie swymi korzeniami sięga ona tradycji Instytutu Marymonckiego, ale bezpośrednim poprzednikiem SGGW jest Wydział Rolniczy TKN. To w oficynie tego gmachu 6 listopada 1906 r. rozpoczęły się wykłady na Wydziale Rolniczym, w których brało udział 18 osób, w tym pierwsza studiująca rolnictwo kobieta - Irena Kwiatkowska. Przez 5 lat MPiR udzielało gościny Wydziałowi Rolniczemu, a świadomość, iż jego los jest niepewny, podjęto w 1909 r. własne starania o koncesję na uczelnię rolniczą. W 1911 r. w tej sali odbyła się inauguracja Kursów Przemysłowo-Rolniczych, otwartych staraniem MPiR. Na pierwszym roku studiowało ponad 180 osób. W 1916 r. za zgodą władz niemieckich Kursy przekształciły się formalnie w Wyższą Szkołę Rolniczą. W październiku tegoż roku w tej sali odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego WSR, a w dwa lata później upaństwowionej już Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, która stała się kontynuatorką WSR. Aż do przeprowadzenia się do własnego gmachu na Rakowieckiej w połowie lat dwudziestych, w tej sali odbywały się uroczyste inauguracje roku akademickiego SGGW.
W okresie międzywojennym Sala Odczytowa służyła działalności kursowej w różnych dziedzinach wiedzy, tu odbywały się premiery filmowe oraz spotkania i zjazdy organizacji społecznych. Ów trzeci - obywatelski nurt tradycji tego miejsca obfituje w wiele interesujących zdarzeń, które oddają bogactwo życia społecznego minionej epoki. Przez wiele lat w sali tej odbywały się spotkania Centralnego Towarzystwa Rolniczego, zanim nie wybudowało własnego, okazałego gmachu przy Kopernika 30. Tu jesienią 1915 r., jak tylko wojska rosyjskie opuściły Warszawę, przy pełnej sali, jak podają źródła, przypomniano w cyklu odczytów najpiękniejsze karty z narodowej historii. W tej sali, przed wyjazdem na konferencję pokojową do Paryża, spotkał się z mieszkańcami Warszawy Eugeniusz Romer, kreśląc wizję granic odradzającego się państwa. Tu ze swymi rodakami spotykała się podczas pobytu w Warszawie Maria Skłodowska - Curie, związana z tym gmachem nauką z lat młodości. W gronie najbliższych przyjaciół dziękowano jej wtedy za wszystko, co zrobiła dla nauki i kraju w pokoju za tymi oto drzwiami. Wiele by można jeszcze przytoczyć ciekawych faktów z przeszłości. Nie tylko upływ czasu sprawił, że uległy one zapomnieniu. Po drugiej wojnie światowej związane z tym miejscem środowisko nie mogło liczyć na pomoc w odbudowie gmachu i przywrócenie mu pierwotnych funkcji. W 1951 r. Muzeum uległo likwidacji. Początkowo gmach był siedzibą Centralnego Instytutu Rolniczego, a od 1955 roku Centralnej Biblioteki Rolniczej. Salę odczytową wykorzystywano wtedy na konferencje organizowane przez ministerstwo rolnictwa. Od 1977 r. do ubiegłego roku w Sali mieściły się zbiory biblioteczne oraz czytelnia główna. Wydaje się zupełnie naturalne, że w obecnych warunkach, chcemy wskrzesić ducha tradycji tego miejsca, przepojonego patriotyzmem i troską o przyszłość kraju.
Pragniemy przyczynić się do tego, aby nie zatarły się w społecznej pamięci dzieła i ludzie, którzy je tworzyli. Społeczna funkcja biblioteki szczególnie nas do tego zobowiązuje.
|